O fotografii, która zrobiła zamęt w internecie…


snapstudio

Facebook nam podpowiada, że zobaczyło to zdjęcie ponad 40 000 osób, mimo, że fanów mieliśmy niecałe 3 000. Zupełnie nie spodziewaliśmy tak głośnej reakcji na pracę, która powstała spontanicznie i niemalże przypadkowo. Oto historia, która stoi za tym zdjęciem.

W naszej pracy poznajemy dziesiątki sympatycznych par, z którymi potrafimy beztrosko rozmawiać godzinami o tych ważnych i tych błahych sprawach. Obowiązki zmuszają nas, by dla klientów poświęcać całe tygodnie w środku lata. Nasi znajomi i rodzina nie mogą się z nami często spotykać, bo gdy oni śpią, my pracujemy, gdy oni mają wolne, imprezują i wyjeżdżają na wakacje, my nadal pracujemy, a kiedy my już mamy wolne oni pracują… Zwykle ludzie zdobywają nowych znajomych w miejscu pracy, dla nas to nie takie proste. Los jednak zarządził, abyśmy tęsknotę do życia towarzyskiego wypełnili przyjaźnią z parami, których śluby fotografowaliśmy. Relacje Zamawiający – Wykonawca zmieniliśmy na wspólne gotowanie i wypady do knajpek, gry, imprezy. Towarzyszyliśmy w kolejnych etapach ich życia, fotografowaliśmy okrągłe brzuchy, a potem wyklute z nich maleństwa 😉 W maju 2012 roku połowę gości na naszym ślubie stanowiły pary poznane w pracy. Zamiast poprawin wybraliśmy się z nimi na weekend na wieś. Rok później, planując ponowny wypad, rzuciłam hasło ‘Hej, dziewczyny, a może zrobimy portret grupowy w stylu retro, country…?’. Moja propozycja spotkała się dużym entuzjazmem, więc zasugerowałam, aby zdobyć białe i szare/brązowe ubrania. Dorzuciliśmy retro ławkę z naszego balkonu, słomiany kapelusz i pluszaka znalezione w domu, w którym nocowaliśmy. Pogoda wyjątkowo nam dopisała, ale istniało ryzyko, że jedna rodzinka do nas nie dołączy… do ostatniej chwili koncept wisiał na włosku. Na szczęście udało nam się zebrać całą drużynę i o 6.00 rano w niedzielę wyruszyliśmy do starej walcowni w Nietulisku, nazywanym przez nas Nothuggen. Podczas gdy panie szykowały siebie i swoje dzieci w domu, my przygotowaliśmy na miejscu sprzęt, by niecierpliwi modele nie musieli czekać aż ustawimy światło i kadr. Dzięki temu samo stworzenie zdjęcia zajęło nam dosłownie 15 minut. Walka z komarami i niewyspanie dało się we znaki najmłodszym. Urocza Basia nie mogła oderwać się od krainy mlekiem płynącej, dlatego zdecydowaliśmy się na zdjęcie podczas karmienia. Okazało się to dość kontrowersyjnym tematem, co można przeczytać w komentarzach. Wyjątkowość tego ujęcia zadecydowała o sukcesie. Co ciekawe, jest to jedyne zdjęcie, gdzie z kolei 1,5 roczna Marianna spokojnie stanęła przy rodzicach. Wszystkie pozostałe kadry ujęły ją wtuloną w mamę, co nie wyglądało w danej kompozycji najlepiej. Do zdjęcia podeszliśmy dwa razy i wyjątkowo na blogu pokazujemy jego wersję alternatywną. Zapraszamy również do obejrzenia krótkiego (nieprofesjonalnego 😉 filmiku ukazującego kulisy powstawania fotografii.

Tym samym zachęcamy do zamawiania u nas grupowych portretów rodzinnych – w dniu ślubu, chrzcin, czy po prostu bez okazji. Im więcej osób, tym większe dla nas wyzwanie i tym piękniejsza pamiątka. Zapraszajcie rodziców, dzieci, rodzeństwo, dziadków i znajomych. Pomożemy Wam z doborem miejsca i stylizacji. Wróćmy do tradycji, gdzie każda rodzina posiada niepowtarzalną, zatrzymującą czas fotografię wiszącą w grubej ramie w salonie.
Zamów już dziś!

N.

snapstudio

snapstudio

Natalia + Maciek + Piotrek

snapstudio

Ola + Mania + Michał

snapstudio

Marta + Basia + Marcin

snapstudio

A oto fotografowie we własnej osobie i ich świeżo adoptowane dzieci.

Komentarze | Comments

The Snap Shots

The Snap Shots

3 Comments